Pierwszy damsko – męski zapach jaki trafił  w moje ręce był prezentem. Początkowo sceptycznie nastawiona, zarówno do całej koncepcji perfum unisex jak i do samego zapachu CK ONE szybko zmieniłam zdanie, co więcej tak polubiłam ten zapach że towarzyszy mi prawie każdego dnia a zapasowe buteleczki perfum zawsze zakopuję gdzieś w szafie. Można zaryzykować stwierdzeniem, że tego w naszym domu nie zabraknie. Zapach leży raczej daleko do typowo słodkich perfum, jak sama nazwa wskazuje mogą go używać również mężczyźni, wśród mieszanki bergamotki, jaśminu czy sandałowca każdy odnajdzie coś dla siebie. To zapach zdecydowanie dla osób młodych i energicznych zamknięty w minimalistycznej ale eleganckiej szklanej buteleczce. Zdecydowanie bardziej męski niż damski, początkowo intensywny który później staje się bardzo miękkim, ale skomplikowanym zapachem. Niemniej jednak finał tego zapachu ma szczęśliwe zakończenie. Na tyle, że jest moim must have.

Skoro tak dobrze odnalazłam się w zapachu CK ONE, z czasem przyszła pora na te perfumy, dedykowane tylko dla mężczyzn. Tutaj historia lubi się powtarzać , ponieważ podobnie jak w przypadku ubrań pozwoliłam sobie na dyskretne podkradanie, poranne wchodzenie w mgiełkę utkaną z zapachu Dior HOMME co sprawiało mi niezwykłą radość nie tylko dlatego, że w ten sposób identyfikowałam się z osobą którą kocham ale również otulałam się tym czarującym zapachem. Polubiłam jego dobrą i magiczną aurę którą odczuwałam w ciągu dnia. Ten zapach posiada w sobie bardzo rzadki składnik – irys , być może dzięki temu jest tak wyjątkowy, elegancki, ciężki, wręcz pudrowy który z czasem łagodnieje i staje się bardziej kremowy. Nad tym zapachem można się rozczulać i on również nas rozczula. Dla mnie jest odkryciem. Uwielbiam go nie tylko u siebie, zamknięty w ekskluzywnym, ciężkim flakonie, gdzie czerń idealnie podkreśla koniakowy kolor eliksiru.

Grecki bóg miłości i namiętności w wydaniu Versace. Eros to również pragnienie posiadania czegoś, czego się nie ma. To żywiołowy zapach, który jednych zawodzi i nie widzą w nim nic wyjątkowego, a innych zaspokaja kojącą kompozycja mięty, cytryny, czy mchu dębowego. Zdecydowanie lekki, wdzięczny, świeży który pozwala interpretować się na różne sposoby. Pełen może nie tajemnic ale zagadek.Turkusowy kolor opakowania zawiązuje do koloru Morza Śródziemnego i lekkiego, nadmorskiego stylu życia. Ten zapach zostawiam na letnie dni.

Nie muszę nikomu mówić jak lubię połączenie czerni i złota. To klasa sama w sobie, szyk i elegancja w jednym. Taki jest również zapach Armani Prive Ambre Orient. Mocny, zdecydowany, ciężki, początkowo wręcz dymny posmak orientu. Zdecydowanie dostojny i ekskluzywny. Jeśli jednak szukamy czegoś oryginalnego powinien to być nasz jedyny słuszny wybór. Ten zapach jest dla mnie zdecydowanie okazjonalny. Mogę śmiało powiedzieć, że tez trochę przegrywa z Dior Homme. Niemniej jednak zajmuje wysokie miejsce w moim rankingu. Po prostu lubię tą historię.


Teraz możecie się śmiało przyznać jakie Wy podkradacie zapachy swoich mężczyzn ! 
Ciekawa jestem jakie perełki odkyjemy !