Lubię luźny strój dyktowany rytmem ulicy. Ze względu na swój wolny zawód nie muszę trzymać się dress codu, pozwalam sobie na więcej nonszalancji i ubieram zdecydowanie tylko w to co lubię. Mimo eksperymentów które czasem mi się zdarzają w postaci kolorowych stylizacji najbardziej lubię koszule w stonowanych kolorach, spodnie z dziurami a jeśli do tego mogę włożyć kurtkę mojego D która przyjmuje wymiar oversize  – czuję się jak ryba w wodzie. W chłodniejsze dni owijam się szczelnie karmelowym szalem, który po rozłożeniu jest tak wielki jak koc, a jeśli jest prawie kocem to uwierzcie mi spełnia różne funkcje łącznie z owijaniem w niego mojego psa. Ten wpis to zdecydowanie propozycja luźnej stylizacji, mimo że na dworze robi się coraz cieplej to sami przyznacie że ostatni czas wcale nie należał do ciepłych wiosennych dni.
Miejsce? Oczywiście jedna z uroczych dzielnic (niegdyś żydowskich) Wrocławia-Włodkowica. Jeśli nie ma nie w domu to najczęściej jestem tutaj-czyli tam gdzie moja
praca. Klimatyczne kawiarnie, dobre restauracje i przyjacielska atmosfera.


A Wy jakie rzeczy nosicie najczęściej?
Któraś z Was trzyma się surowego dress codu ? Koniecznie dajcie znać w komentarzach !

Mam na sobie :
kurtka – ZARA MEN | koszula i spodnie – ZARA | torebka- KAZAR | buty – DEEZEE 
fot. Marta Gutsche


Magda.