Kilogramy bransoletek i naszyjników, krótkie siwe włosy, unikatowe ogromne okulary, czerwone usta, ubrania które niczym nie przypominają tych z sieciówek, posiadaczka najwspanialszej garderoby i dodatków na świcie – tak w skrócie można opisać
IRIS APFEL. Dziś jest ikoną – sama w sobie. I moją największą inspiracją.

Siedząc wieczorem przy komputerze dostałam smsa od mojej Mamy :”Iris Apfel musisz ją znać”. To było na długo przed tym zanim szeroko pojęty design pochłonął mnie bez reszty, ale jak się później okazało Iris stała się katalizatorem dalszych zdarzeń. Jej osobowość mnie urzeka do dzisiaj.


Trudno opisać ją w kilku słowach, a co dopiero jej życie, które starczyłoby na kilka dobrych scenariuszy filmowych z wartką akcją. Można jednak przyznać bez wątpienia, że słuchając jej wywiadów masz wrażenie jakbyś znała ją od lat a nie słuchała ekscentrycznej starszej Pani mieszkającej w Nowym Jorku. Jest żywą legendą i dowodem na to, że można.


Jej matka była rosyjską żydówką a ojciec z zawodu szklarzem, wyemigrowali do USA gdzie mama otworzyła butik a ojciec rozwinął firmę szklarską.
Prawdopodobnie to właśnie jej mama, posiadaczka również dobrego ale mniej ekscentrycznego stylu nauczyła ją wyszukiwania rzeczy unikatowych, buszowania po pchlich targach ale również zwracania szczególnej uwagi na detale.
„Mała” Iris wyszukiwała nie tylko niepowtarzalne ubrania, ale również antyki, i co więcej- była w tym dobra.
To zapewne zdecydowało że postanowiła zdawać na historię sztuki chociaż jak sama przyznaje urządzanie wnętrz zawsze było jej oczkiem w głowie.

Po studiach pracowała w domu handlowym Loehmann’s  gdzie usłyszała prawdopodobnie od właścicielki – „Wcale nie jesteś ładna i nigdy nie będziesz, ale masz coś więcej-swój styl” – słowa te Iris przytacza dzisiaj z wielkim wdziękiem i jako słynną anegdotę.


Iris i jej mąż Carl byli nierozłączki, ich znajomi określali ich jako parę ciepłą, serdeczną – byli partnerami nie tylko w życiu ale i w pracy. Ona ceniła jego poczucie humoru, fakt, że lubi się przytulać i że dobrze gotuje chińszczyznę… 🙂 to utwierdzało ją w przekonaniu, że nikt leszy w życiu jej się nie trafi. 😉 On akceptował jej brak zahamowań i ekscentryczne zachowania.
Dzięki mężowi który podzielał jej pasje wspólnie otworzyli firmę zajmującą się restaurowaniem mebli, ale również sprowadzaniu tkanin z różnych zakątków świata. Wkładali wiele wysiłku i czasu aby znaleźć, a później importować tekstylia z Turcji, Maroko, Indii czy Chin. Tak stali się jedną z najbardziej znanych firm na tamte czasy w Nowym Jorku. Sama Iris wielokrotnie stawała na wysokości zadania i sama zlecała produkcje najpotrzebniejszych wzorów. Ich nadgorliwość zaowocowała sukcesem-zaproponowano im zaprojektowanie wnętrz Białego Domu dla dziewięciu kolejnych prezydentów USA. Jak sama Iris przyznaje nie było to takie proste, musieli dobierać takie same albo bardzo podobne tkaniny jakie były użyte pierwotnie i na nie miało znaczenia który kolor ona bardziej lubi. Prace w Białym Domu nie były łatwe a ich obowiązywała klauzura poufności, choć wymknęło się im kilka plotek jak np ta, że ciężko pracowało się dla Jackie Kennedy 😉


Nowy Jork ją poznał i pokochał. Stała się barwnym ptakiem ulic, jej etniczna biżuteria i kolorowe tkaniny zachwycają każdego. Nie bez powodu wracając z koleżankami z zakupów powtarza: ” More is more less is a bore”.
Jej zasady nie obowiązywały, potrafiła przyjść na bankiet do Białego Domu we francuskiej szacie liturgicznej z XIX wieku twierdząc,
że : „Tam i tak można zamarznąć na kość!”.


Jako ikona mody ma również wiele przemyśleń, zawsze ma w rękawie trafne i cięte riposty a jej bon moty wypracowane na przestrzeni lat są na ustach wielu i przez wielu powtarzane. ( „Jeśli jesteś uczesana i nosisz dobre buty wszystko ujdzie Ci na sucho” ). Osobiście wiele z nich sama powtarzam, a co więcej nawet i wcielam w życie.
Iris zawsze jednak podkreśla że ” modę można kupić a styl trzeba mieć” ale też ” jeśli niczym się nie interesujesz nie możesz być interesująca”, dlatego ” jeśli nie ubierasz się jak inni nie musisz myśleć tak jak inni” . To tak oczywiste, że często zapominamy
o tym…

Iris dziś ma 95 lat, celebruje każdy dzień a Nowy Jork jak i cały świat wydaje się robić to razem z nią. To własnie Iris stała się twarzą kampanii reklamowej kosmetyków MAC, i to ona utorowała drogę dla jednej z najstarszych modelek- 84 letniej Carmen dell’Orefice. Nie pudruje zmarszczek gdyż uważa że są znakiem odwagi a dzięki temu stała się najbardziej stylową staruszką jaką znał świat.
w 2005 roku jej wyjątkowa kolekcja ubrań trafiła na wystawę w znanym MET
( Metropolitan Museum of Art) zatytułowaną Rara Avis czyli rzadki ptak.


Jeśli chcecie zobaczyć Iris Apfel na you tube  LINK >>>