Aktualna aura nie wskazuje na poprawę pogody ale zapewniam Was że był taki dzień we Wrocławiu, kiedy mogłam się prezentować w taki oto sposób. Ostatnio, o dziwo,
do koloru czarnego bardzo mi daleko. Buszuję w mojej szafie w poszukiwaniu kolorowych ubrań i pobudzając moją artystyczna duszę łączę je w czasem przedziwne kolorystyczne kombinacje. Zielona koszula z Wólczanki swoim kwiatowym printem niczym z tajemniczego ogrodu doczekała się towarzysza w postaci spodni
w kolorze niemal królewskiej czerwieni.
Czerwień i zieleń lubią się bardzo, o ile nasycenie obu kolorów jest podobne. Przyszła wiosna więc nie można było tak zostawić tego looku, jakby tego było mało dołożyłam neutralną szarość. Jej spokojny kolor wynagrodziłam sobie wybierając buty z kolorową ważką. Całość dopełniłam biżuterią. Odrobina blink blink podobno jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła więc wybrałam jeden z największych pierścionków jakie posiadam dzięki czułam się niczym dobra wróżka.

  

Mam na sobie: 
koszula – Wólczanka
spodnie – Mohito
buty – DeeZee
biżuteria – byDziubeka