Można powiedzieć że niewiele mi trzeba żeby szybko zasnąć, łóżko traktuję jak moją twierdzę i z rozbrajającą szczerością mogę powiedzieć że je uwielbiam. Niemniej jednak i mnie zdarzają się dni czy nawet tygodnie kiedy nie mogę spać spokojnie.
Co wtedy?
Nie mam żadnego wykształcenia żeby się tu mądrzyć, ale zdradzę Wam 3 sekrety które zawsze działają.

TRZEBA SIĘ ZMĘCZYĆ 
Ćwiczenia, wieczorne bieganie czy fitness z koleżanką sprawią, że po pierwsze uwolnisz swoją głowę od szeregu drobnych spraw zebranych w ciągu całego dnia,
a z drugiej strony porządnie się zmęczysz. Endorfiny które wyprodukujesz podczas treningu obniżą stres, co za tym idzie, wszystkie czarne chmury które masz nad głową zostaną rozwiane. Unikaj jednak bardzo intensywnego treningu, pamiętaj że to co robisz musi sprawiać Ci przyjemność więc warto zastanowić się nad forma aktywności.
Ostatnio spędziłam na orbitreku małą godzinkę, wypiłam kilka szklanek wody z cytryną
i czułam się jak nowo narodzona .

CIEPŁA KĄPIEL I DOMOWE SPA.
Ten punkt programu lubię najbardziej. Mam nadzieję że nikogo nie muszę też do niego przekonywać. Każdy dzień jest dobry by zadbać o siebie. Gorąca kąpiel z dużą ilością piany, olejki eteryczne i błogi spokój-czego chcieć więcej. Moim małym niezbędnikiem są maseczki do twarzy o których często zapominam i peelingi do ciała.

ZADBAJ O MIEJSCE SNU 
Jako wnętrzarka mogłabym tutaj napisać na ten temat co najmniej kilka postów, ale przecież nie o to chodzi. Nawet ostatnio i moja sypialnia nie zachęcała aby zostać
w niej na dłużej. Wszystko zmieniło się wraz z wypadem do Ikei. Odkryłam fenomen białej, satynowej pościeli, dokupiłam kilka dużych poduch, od jakiegoś czasu stałam się posiadaczką również klimatycznej toaletki i już zastanawiam się nad romantycznym oświetleniem. Czasami niewiele trzeba, a najprostsze rzeczy sprawiają największa przyjemność.